 |
DSP Book Publishing Forum wortalu literatury współczesnej.
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Gość
|
Wysłany: Wto 3:43, 19 Wrz 2006 Temat postu: Henryk Wojciuk " GORZKI SMAK MORZA" |
|
|
Autor urodził się 01.11.1935 we wsi Hołubla na Mazowszu. Jest absolwentem Oficerskiej Szkoły Łącznosci w Zegrzu koło Warszawy. W roku 1957 przeniesiony zostaje do rezerwy. Osiadł w Szczecinie i podjął pracę w Przedsiębiorstwie Połowów Dalekomorskich "Gryf". Pływał na statkach rybackich różnych wielkosci. Odbywał rejsy połowowe po wielu morzach i oceanach swiata. Awansował do stopnia starszego rybaka rybołówstwa dalekomorskiego. Dalszy awans stał się niemożliwy, ze względu na odmowę wstąpienia do PZPR. W roku 1967 Henryk Wojciuk opuszcza przedsiębiorstwo "Gryf" i przenosi się do Swinoujscia. Na kutrze prywatnym Lechosława Goździka jest szyprem. W dokumentach żeglarskich przy Nazwisku znajduje się notatka UB. "Może wychodzić w morze bez prawa zawijania do obcych portów". W sierpniu 1970 roku zawija do portu Ronne na Bornholmie i do kraju już nie powraca. Od roku 1978 jest obywatelem Królestwa Danii.
Fragment
Szczecińskie lato roku 1957 było upalne. Szedłem powoli ulicą Roosevelta, i aby dojść do cienistych alejek parku Kasprowicza, skręciłem w prawo, w ulicę Piotra Skargi. Ulica serpentyną pięła się górę. Po prawej stronie, minąłem ogromny gmach szpitala wojskowego. Tuż za szpitalem stała, okolona wysokim murem, okazała willa. Parkan, który ją otaczał był solidny i dość wysoki. Gęstwina krzewów i wyniosłych drzew w ogrodzie, od lat nietknięta ręką ogrodnika, wyrośnięta na dziko, okrywała szczelnie ten okazały budynek, przed wścibskimi spojrzeniami przecho-dniów. Przechodnie mogli dojrzeć tylko, jej mansardowy dach i lukarny poddasza. Solidna, kuta w żelazie brama, zamknięta była na stałe. Mieszkałem w tej okolicy i idąc do parku, musiałem przechodzić obok tego, klasycznej budowy, budynku. Nigdy nie widziałem, aby ktokolwiek do niego wchodził. Żaden samochód stąd nie wyjeżdżał. Kilka metrów dalej widać już było zacienione alejki Jasnych Błoni, ulubione miejsce spacerów mieszkańców Szczecina. Okolica była spokojna, cicha a okoliczne ulice, mało uczęszczana przez samochody. Przesiadywałem tu całymi godzinami na pobliskich ławeczkach z książką w ręku.
Kobiety, które tu spacerowały ze swoimi pociechami, co chwila nachylały się nad wózkami, zagadywały pieszczotliwie do swoich milusińskich, to znów przysiadały na okolicznych ławeczkach nie przestając kołysać dziecinnymi wózkami. Wszystkie kobiety zachowywały się jednakowo. Telepały wózkami pionowo i poruszały je w poziomie tam i z powrotem, jakby nie było innego sposobu uciszania płaczących dzieci. Wszystkie mamusie namiętnie paliły papierosy. Jakoś ordynarnie wygląda matka z papierosem w ustach nad dziecinnym wózkiem. To widok mało estetyczny. Niemowlęta darły swoje młode gardła jak opętane a ich mamusie gwarzyły w najlepsze zaciągając się dymkiem z Camela. Nie sposób było skupić się nad treścią książki w takim otoczeniu. Wstałem z zajmowanej ławeczki i szedłem powoli w stronę Niebuszewa, gdzie mieszkałem. |
|
Powrót do góry |
|
 |
Ada Gość
|
Wysłany: Czw 15:49, 21 Wrz 2006 Temat postu: |
|
|
Dobra ksiazka |
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|